Ostatnio zauważyłam pewną modę na uprawianie kaligrafii. W sklepach dla plastyków oraz typu empik można znaleźć mnóstwo zeszytów uczących kaligrafii, przyborów do pisania, youtube jest też pełen instruktażowych filmików. Duża w tym zasługa mediów społecznościowych, zwłaszcza instagrama, który aż ugina się od ilości cytatów pisanych ładną czcionką (oczywiście 99% z nich to po prostu komputerowe czcionki) bądź akwarelowych obrazów okraszonych jakimś inspirującym słowem („FREEDOM”, „LOVE” etc.). Moim zdaniem taki obrót sprawy ma same zalety. W szkole nie uczono nas kaligrafii. Nauka pisania kończyła się na pierwszej klasie, gdzie po opanowaniu umiejętności czytelnego kreślenia liter, można było zacząć pisać długopisem zamiast ołówkiem (to był prawdziwy awans). Obecnie piszemy przeważnie klikając w klawiaturę komputera bądź telefonu. Kiedy pisanie odręczne przestaje być koniecznością, może przerodzić się w…