DSC_5077Converted

Brama wejściowa na teren dawnej przędzalni zakładów I. Poznańskiego. Obecnie mieści się na tym terenie centrum handlowe Manufaktura

Dziś parę słów o Łodzi – tej niesamowitej miejscowości, niemającej nic wspólnego z bujającymi po falach stateczkami, bo i nawet rzeki tutaj nie uraczymy. Jest to miasto jedyne w swoim rodzaju, z wyjątkową bo bardzo dynamiczną historią. W pewnym momencie wydawało się, że miejsce to jest ucieleśnieniem marzenia od pucybuta do milionera – rozwój, handel, rozrost… Ale historia nigdy się nie kończy i za każdym „i żyli długo i szczęśliwie” kryje się ciąg dalszy, czasem nie taki błyskotliwy i piękny.

Mural Vhils w Łodzi

Pierwszy w Polsce „drapany” mural autorstwa portugalskiego twórcy Vhilsa na rogu Kopernika i Żeromskiego

Łódź nie jest może oczywistym wyborem jeśli chodzi o turystykę. Nie może się pochwalić pięknym starym rynkiem jak np. Kraków, ani super nowoczesnymi biurowcami jak Warszawa. Plus jest tego taki, że nic nie jest tu skrojone pod turystykę, więc wszystko wydaje się znacznie bardziej autentyczne. Nie zauważyłam żadnej restauracji z napisem „traditional polish cuisine” (może gdzieś jest, ale ja nie widziałam), tylko zwyczajne „domowe obiady”, chińskie knajpy, kebab (niemal już tradycyjnie polskie), restauracje wegetariańskie, francuskie etc.

Biała Fabryka

Dawna fabryka L. Greyera, zwana „Białą Fabryką” wybudowana w latach 30. XIX wieku. Dziś mieści się tu Centralne Muzeum Włókiennictwa. Na pierwszym planie widzimy ceglany budynek w którym mieściła się pierwsza maszyna parowa działająca w Łodzi. Wraz z maszyną pojawił się też pierwszy komin fabryczny.

Łódź nie porazi na pierwszy rzut oka pięknem. Zbyt dużo jest tu miejsc, które zdradzają ekonomiczną zapaść sprzed lat (zwłaszcza w centrum), ale mimo to, miasto kryje wiele wspaniałych pereł architektury, historii, ale też i współczesnej sztuki i kultury. Łódź jest alternatywna i oryginalna. Nie udaje tego, czym nie jest – pięknie zachowanym (bądź stworzonym na nowo) średniowiecznym zabytkiem. Jest za to świadectwem historii dzikiego kapitalizmu (stąd wszędzie wspaniała czerwona cegła), niewrażliwego komunizmu i samowolki pierwszej dekady demokracji.

Łódzki Manhattan

Część tzw. „Manhattanu” – czyli kompleksu budynków mieszkalnych z wielkiej płyty wzniesionych na przełomie lat 70. i 80. XX wieku w samym sercu miasta

W źródłach pisanych wspomniano o Łodzi po raz pierwszy w 1332 roku i już w niecałe sto lat później bo w 1423 król Władysław Jagiełło wydał przywilej lokacyjny dzięki któremu Łódź stała się miastem na prawie magdeburskim. Można by sądzić, że miejscowość, która liczy sobie ponad 600 lat będzie się uginać od zabytków średniowiecza i co jakiś czas będzie się przewijać po kartach historii kraju.  Niestety, aż do XIX wieku Łódź pozostawała małą osadą będącą własnością biskupią i składającą się z nie więcej niż kilkudziesięciu parterowych domostw, ratusza i kościoła.

DSC_4682Converted

Skansen łódzkiej architektury drewnianej na tyłach Centralnego Muzeum Włókiennictwa – można powiedzieć, że tak prezentowała się Łódź przez pierwsze 600 lat swojego istnienia

Po II rozbiorze Polski, Prusacy, w których władzy znalazła się Łódź, sekularyzowali miasto. Od tej pory następuje napływ ludności żydowskiej, wcześniej właściwie nieobecnej w tych okolicach. W 1820 stanowili oni już jedną trzecią ludności, ale nie dajmy się ponieść wyobraźni ukazującej nam morze ludzi – w tym czasie mieszkało w Łodzi niecałe 800 osób.

Synagoga Reicherów

Synagoga Reicherów przy ul Południowej 28 (obecnie ul. Rewolucji 1905 r.) – jedyna przedwojenna synagoga która zachowała się do dziś. Aby ją odnaleźć trzeba przejść przez dwa podwórza – nieźle ukryta perełka

XIX wiek to czas gwałtownego rozwoju, napływu ludności – polskiej, rosyjskiej, żydowskiej, niemieckiej itd. Miasto po 1815 roku na mocy postanowień tańczącego kongresu znalazła się w granicach Królestwa Polskiego połączonego z Rosją unią personalną. Jest to początek nowej epoki – narodziny przemysłowej Łodzi, którą pokryła gęstwina nowych dróg, fabryk, budynków robotniczych, a wszystko spowił dym z kominów fabrycznych. O dokładnej historii tego okresu muszę się jeszcze wiele dowiedzieć – gdy już to zrobię, na pewno postaram się tą wiedzą podzielić.

A tymczasem zachęcam osoby, które zawitają do Łodzi, aby koniecznie udały się do Off Piotrkowskiej. Znajdziecie tam niesamowite knajpki, restauracje, sklepy i pracownie artystyczne.

DSC_3802Converted

Z innych knajpek polecam także odwiedzić Pop’n’Art na Placu Wolności. Bardzo fajny klimat i wiele ciekawych eventów (można też samemu coś zorganizować we współpracy z właścicielami – przeprowadzałam tam kiedyś warsztaty z improwizacji). Niestety nie porobiłam tam żadnych zdjęć. Możecie za to zajrzeć na ich stronę na Facebooku.

W aeroplanie - mural Łódź

Jeden z moich ulubionych łódzkich murali. Stworzony przez Etam Crew inspirowany wierszem Juliana Tuwima (rodowitego Łodzianina) „W aeroplanie”

Lubię pomieszanie piękna i brzydoty w tym mieście. Wspaniałe murale na starych kamienicach. Ciekawe kawiarnie w ciemnych piwnicach. Jest tu wiele do odkrycia. Jeśli da się Łodzi szansę, miasto to potrafi odwdzięczyć się z nawiązką.