Muzeum Jana Kochanowskiego

 

Będąc w Radomiu postanowiłam skorzystać z okazji i pojechać do Czarnolasu, które jest oddalone o niecałą godzinę jazdy samochodem. Znajduje się tam muzeum Kochanowskiego, otoczone wspaniałym parkiem. Szczęśliwie pogoda dopisała więc można się było przyjemnie przechadzać po okolicy.

 

Pomnik Jana Kochanowskiego

 

Przed wejściem do muzeum wita zwiedzających pomnik poety wykonany przez Mieczysława Weltera. Z jednej strony Kochanowski wygląda tu dostojnie i poważnie, ale z drugiej, jeśli przyjrzeć się z bliska to można pomyśleć, że byłby to świetny wzór dla postaci do komiksu. Oczywiście w niczym nie uchybia to pomnikowi.

 

Piesni Jana Kochanowskiego

 

W samym muzeum znajduje się kilka pokojów poświęconych kolejnym etapom życia poety, wzbogacone o ciekawe eksponaty (choć w większości są to rekonstrukcje bądź kopie z tego co pamiętam) – obrazy, meble, książki. Na ścianach znajdują się ustępy z twórczości Kochanowskiego stworzone przez kaligrafa Ewę Landowską (o tym wspomnę jeszcze w osobnym wpisie). Podobała mi się wystawa – nic ekstrawaganckiego, ale za to ze smakiem.

Sam dworek nie jest tym samym w którym mieszkał poeta, gdyż ten spłonął w XVII wieku. Obecny budynek to dworek rodziny Jabłonowskich wzniesiony w XIX wieku.

 

Pomnik Jana Kochanowskiego

 

Niestety słynnej lipy też już nie obejrzymy. Na jej miejscu wzniesiony jest mały granitowy obelisk z popiersiem Kochanowskiego. Pod nim wyryto jeden z trenów, natomiast u stóp obeliska znajduje się rzeźba kamiennej trumny Urszulki – oczywiście jest to tylko symboliczne wyobrażenie jej grobu. Trochę żałowałam, że nic się nie ostało z tamtej lipy. Ponoć są to drzewa długowieczne więc może gdyby szczęście dopisało, to mogłaby jeszcze kwitnąć. Ku chwale fraszkom, których muszą się uczyć na pamięć kolejne pokolenia polskich uczniów.

 

Kaplica przy muzeum Kochanowskiego

 

Za dworkiem znajduje się mała kaplica wybudowana także przez rodzinę Jabłonowskich. Wcielono do niej resztki murów pozostałych po spalonym dworze Kochanowskiego.

Cały obszar otoczony jest bujną zielenią (choć teraz pewnie barwy zmieniły się na czerwono-złociste), wszystko utrzymane w starannym porządku, tworzy to dosyć sielską atmosferę. Cieszę się, że miałam okazję odwiedzić to miejsce. Jeśli będziecie kiedyś w pobliżu, to postarajcie się tam zawitać. Samo zwiedzanie muzeum nie zajmie Wam dłużej niż godzinę.

 

Muzeum Jana Kochanowskiego