Ortografia – koszmar lat szkolnych. Dyktanda, w mojej opinii, stanowiły rodzaj perfidnych tortur psychicznych. Kiedy już człowiek zaczynał myśleć, że coś niecoś rozumie, podręczniki wyskoczyły z gżegżółką! Co to właściwie jest gżegżółka? Sprawdziłam – jest to ludowa nazwa kukułki.

Pisanie poprawną polszczyzną zawsze wydawało mi się zadaniem iście karkołomnym. W sumie nic dziwnego. Język polski zapisywany jest alfabetem łacińskim, ale niełatwo jest dwudziestu czterema znakami alfabetu łacińskiego wyrazić trzydzieści sześć dźwięków języka polskiego. Trzeba było kombinować. Ale nie stanowi problemu pisanie „ą” czy „ę” tam gdzie trzeba. Pułapki zasadzają takie głoski jak „rz” bądź „ż” albo „h” i „ch”. Powinniśmy napisać lekkozbrojny, ale też średnio inteligentny. Jak żyć? Jak pisać?

Jan Kochanowski o ortografii polskiej

Już Jan Kochanowski pisał traktaty o ortografii polskiej

Tak na prawdę do standaryzacji polskiej ortografii doszło całkiem niedawno. Do końca XIX wieku kwestia poprawnej pisowni nie miała ostatecznego kształtu i w zasadzie zależała od upodobań bądź też pochodzenia pisarza. Jakże byłoby wspaniale, gdybym mogła odpowiedzieć mojej nauczycielce w szkole „tam skąd pochodzę tak się właśnie pisze to słowo; poza tym w ten właśnie sposób chcę wyrazić swoją twórczość”.

W średniowieczu każdy uczony skupiał się na tym, by poprawnie pisać po łacinie, nie polsku. Późniejsze zabory też nie były czynnikiem pomagającym ujednolicić pismo. W Galicji  upowszechniła się pisownia rozwinięta przez Akademię Umiejętności w Krakowie. Pod zaborem rosyjskim wykształciła się natomiast tzw. pisownia warszawska (inaczej zwana pisownią Kryńskiego). Nie trzeba dodawać, że obie ze sobą konkurowały.

Po odzyskaniu niepodległości przyjęto pierw pisownię krakowską, ale wciąż dochodziło do korekt i reform. Dyskutowano czy należy pisać Marya (po krakowsku) czy Marja (po warszawsku). Jak wiemy ostatecznie zdecydowano się na Maria (może żeby nie urazić żadnego stronnictwa).

Jan Tokarski, polski językoznawca, sam doświadczył częstotliwości zmieniających się zasad:

Niedługo po elementarzu uczono mnie pisać „waryat”, już w szkole średniej „warjat”, natomiast innych sam uczyłem pisowni „wariat.”

W końcu w 1936 roku specjalnie powołany Komitet Ortograficzny ukończył opracowywanie zasad ortograficznych i zostały one zatwierdzone przez Ministerstwo. Stało się ono podstawą podręczników i słowników. II wojna światowa oderwała uczonych od dyskusji nt ortografii, spory jej dotyczące ucichły (na jakiś czas) i ostatecznie przyjęła się pisownia zatwierdzona w 1936. Nie znaczy to jednak, że kodyfikacja została zakończona. Po wojnie dalej dochodziło do zmian, które czasem powszechnie uznawano, czasem nie.  Obecnie nad poprawnością pisowni czuwa Rada Języka Polskiego.

Taki stan rzeczy nasuwa mi pewne pytanie: skoro sami kodyfikatorzy mają problem z ustaleniem poprawnej pisowni, to jak można wymagać by tych wątpliwości nie miały dzieci (i dorośli)? Sprawy nie ułatwia fakt, że wiele głosek zmieniło się w wymowie i teraz się po prostu nie słyszy różnicy między ‚h’ i ‚ch’ bądź ‚rz’ i ‚ż’. Apeluję o więcej wyrozumiałości wobec błęduf (oj brzydko to wygląda) błędów ortograficznych!